Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » pn 06 kwie 2015, 12:01

Krycha dokładnie co my w tym samym miejscu łowiłeś? Ja pierwszy raz łowiłem w okolicach rękawa. Pomimo sromotnej porażki nie zniechęcam się na przyszłość. Trochę tylko ta płycizna mnie przeraża.
krycha
Posty: 375
Rejestracja: ndz 22 mar 2015, 12:08

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: krycha » pn 06 kwie 2015, 12:48

Tak łowiłem dokładnie na tym cypelku.
Awatar użytkownika
Szczupaczinio_85
Posty: 203
Rejestracja: sob 28 mar 2015, 10:16
Lokalizacja: Lublin Wrotków

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Szczupaczinio_85 » pn 06 kwie 2015, 14:30

Płytko źe nawet jajek by nie pomoczył:P Jedyny plus jaki widzę to poczekać na czerwiec i w spodniobutach będzie można poszaleć dalej od brzegu ze spinem. Na chwilę obecną mam wrażenie że ryba jest dalej od brzegu, więc machałem jak najdalej ale i to bez rezultatów, ale ma się powoli pokazywać słonko i oby to pomogło:) Dziś testowaliśmy jak pisał Admin różności ale i to nie zdało egzaminu, więc teraz zostaje czekać na kolejny wypad:)
Gdzie patyki tam wyniki ;)
Awatar użytkownika
henryk_b
Posty: 37
Rejestracja: śr 25 mar 2015, 05:50

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: henryk_b » pn 06 kwie 2015, 17:57

Był w poludnie od strony Dąbrowy.U mnie lepiej złowiłem 4 leszczyki i płotke.Na haku mialem pinkę.
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » pn 06 kwie 2015, 19:59

henryk_b pisze:Był w poludnie od strony Dąbrowy.U mnie lepiej złowiłem 4 leszczyki i płotke.Na haku mialem pinkę.


Jak widać łowić to trzeba umić :) Gratulacje wyniku w taką pogodę.
Awatar użytkownika
leszek
Posty: 18
Rejestracja: czw 26 mar 2015, 06:51

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: leszek » wt 07 kwie 2015, 19:51

pineczka okazuje się podstawą połowów w zemborzyckim jeżeli chodzi o białoryb
Rano nie braly, a potem przestaly
Awatar użytkownika
henryk_b
Posty: 37
Rejestracja: śr 25 mar 2015, 05:50

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: henryk_b » wt 07 kwie 2015, 19:59

Bez pinki na zalew nie wychodzę:-)
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » wt 07 kwie 2015, 21:11

Witam wszystkich. Świeżak tu jestem :)...ale podziele się moimi spostrzeżeniami odnośnie metod - może komuś sie przydadzą.

Zacznę od pinki, której temat podjety został kilkadziesiąt postów wczesniej. Różnie ją przygotowuję, a mianowicie:
1. Na biała rybę robie jej kąpiel w słoiku z kropelka ludwika(obojetnie jaki płyn do naczyń ale dosłownie śladowe ilosci nalitr wody około 25*C), a potem wrzucam w drobno pomieloną zanętę, której będe używał na łowisku lub dodatkowo daję odrobinę atraktoru zapachowego(wanilia, miód), teraz z wiosny dosypuję zmielone ziele nostrzyka - pachnie jak świeżo zwiezione siano do stodoły - masakra na płocie i wzdręgi.
2. Jeśli planuję łapać na nią gatunki typu wegorz, sumik karłowaty wtedy używam takiej jaka jest - śmierdząca amoniakiem i rozkładem ogólnym, czasem kombinuję przesiewając ją z trocin fabrycznych i wrzucam w pomielony pelet halibutowy lub podobny "śmierdzący rybnie" - zdarzają się wtedy również karpie, którym często odpowiada zapach halibuta i krewetki....gorzej że sumki małe sa przyłowem.....wyjmij takiemu mały haczyk :(

Co do nęcenia suma mowa była o krwi i jej preparatach. Chyba rację mają moi przedmówcy twierdząc, ze nad zalewem wątróbki drobiowe sa słabe - duży sum wybierze duze przynęty...sam stawiałem leszcze po około 25cm, jednak równiez bez rezultatów....ale z brzegu próbowałem - nie mam łodzi czy pontonu. Jednakże biorąc pod uwagę tony teorii i spostrzeżeń swoich i kolegów skłaniam się ku przynętom żywym i duzym na tym łowisku. A wracając do nęcenia krwią, to preferuję krew płynną wymieszaną z czarnoziemem a nawet torfem, którą trzeba skłądować około 2-3 dni w temp pokojowej, by przyspieszyć jej rozkład, ale należy nawilżać coraz by po prostu nie wyschło. Niestety nie kazdy będzie miał warunki by to przygotować w warunkach domowych - odór swoje robi :). Ja robiłem mieszaninę w wiaderku i trzymałem w domku na działce ogrodniczej - temperatury w lecie swoje robiły nawet jeśli w nocy spadały. Na szczęście miałem dobrą wentylację i nie było tragedii już po 5minutowym wietrzeniu :). Dodam, ze taka mieszanina zwabiała mi również węgorza, sumika karłowatego, jazgarza i sandacza w mniejszej ilosci. Ale nęcenie "smrodkiem" ma też złą stronę - zazwyczaj koniec z biała rybą w okolicy - skutecznie odstrasza ją i smród i ilosc drapieżnika. Więc nie proponuję stosować z brzegu nad zalewem, by nie wpaśc w konflikt z innymi wedkarzami :). Oczywiscie są również metody z krwią w woreczku/siateczce - ścięta krew powoli wymywana lub zmieszana z bułką tartą i odrobiną kleju do zanęt rzecznych ewentualnie zwykłą mąką czy kruszonymi chrupkami kukurydzianymi - te ostatnie mooocno kleją więc lepiej nie przesadzić :) Takie woreczki kiedyś próbowałem wiazać do haków jako przynetę...bez rezultatu - wegorz jedynie nie był w stanie uwolnić zębów z siateczki i był przyłowem nawet nie zaciętym hakiem - czyżbym go wykłusował?....hehe

W tamtym roku we wrześniu złapałem z pomostu betonowego (tam koło kajaków) węgorza na rosówkę, donęcałem kulkami halibutowymi a na drugiej wędce na włosie miałem też te kulki...na same kulki nic, ale węgorz był na rosówkę - na spławik z gruntu niespełna 20m od pomostu...sznorówka cienka ale 63 cm ...aż a moze tylko, bo nie wiedziałem nawet ze są:)...kilograma nawet nie miał. Próbowałem potem jeszcze w róznych miejscach na proteinę krabową, halibutową, psie chrupki nawet (wątróbkowe, drobiowe - swojego czasu masakra nad jeziorem Białkowskim obok wsi Białka na sumiki karłowate)...bez rezultatów...coś je skubało bo ślady były i drobne wskaźniki sygnalizatorów ale nie wiem co...bo raków to tu nie widziałem.

Nie wiem czy moje wypociny komuś pomogą...chętnie poznam Wasze spostrzeżenia odnosnie suma i węgorza nad zalewem - jak go upolować z brzegu(metody, nęcenie, przynęty, wywózka przynęty czy bliskie rejony brzegowe, itp.) nie uprzykrzając życia innym wedkarzom :)
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » wt 07 kwie 2015, 21:35

Aha! Mam jeszcze pytanko do kolegów o amura i bolenia. Amura nie złapałem jeszcze ale dwa bolonki małe były w tamtym roku na spina. Czy Amura wypuszczamy łaskawie czy traktujemy go jak kombajn wyjadający wszystko innym rybkom? Zasadniczo nie nosze ze sobą siatki na ryby i wszystko wypuszczam(chyba ze musze złapanego żywca przechować na łowisku). A z boleniem to dużo go jest? Bo przyznam że był przyłowem na przynęty wybitnie nieboleniowe :) Napuszczony w tamtym roku był świeżo i ogłupiały brał "co sie nawinęlo pod pysk" , czy jak? Niewymiarowe były po jakieś 36-37cm ale waleczne - frajdy dużo dały :) Na szczęście płytko za pysk zaciete, bo gumy duże miałem.

A i pociesze kolegów odnośnie leszcza, szczególnie tych co nie wędkowali na Firleju czy Kunowie - bywały tam lata, że 30cm leszcze były tak wychudzone ze anatomii można było się uczyć na żywym truchle...tutejsze są w niezłej kondycji. Ci co odwiedzali Firlej zapewne pamiętają, ze parę lat temu w co drugim leszczu był tasiemiec. Na szczęście równiez tam się poprawiło i już 30cm patelenki sa ładnie wykrwione na łuskach i nie mniej pękate niż karasie :)
Reasumując według mnie tutejsze leszcze sa w niezłej formie i prawdopodobnie w dużej mierze to równiez zasługa wędkarzy dosc obficie nęcących ;)
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
Szczupaczinio_85
Posty: 203
Rejestracja: sob 28 mar 2015, 10:16
Lokalizacja: Lublin Wrotków

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Szczupaczinio_85 » wt 07 kwie 2015, 22:00

Hej kolego haczyk, odnośnie suma rozmawiałem dość niedawno z człowiekiem który wyciągał udokumentowane dwudziestaki z Zalewu, sęk w tym że nie w nocy, nie nęcone ale na spina. Podobno z brzegu ciężki temat. Ja nastawiam się na kupienie dobrej pały i multiplikatora na tego ciężarowca bo pływają też jeszcze większe z tym że najwięcej złowionych jest z łódki. Na Youtube jest nawet filmik jak koleś ciągnie takiego kluska. Ale zgadzam się że jeżeli już to spory żywiec i to daleko wywieziony a zastawiony na zrywce. Posiedzę kilka nocek w sezonie ale jak będzie lipa to chyba zmienie zbiornik na rzekę typu Wisła ew. Wieprz bo w tym roku ten smok to mój cel:)
Gdzie patyki tam wyniki ;)
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » wt 07 kwie 2015, 22:05

@haczyk to się nazywa rzeczowy post :)

Chodzi Ci o ten pomost od strony Mariny? Czy parku linowego? Jeżeli od strony Mariny to tam jeszcze sandacz lubi nocą podejść :) Ja też trochę z rosówkami siedziałem, raz mi coś liznęło je, ale akurat poszedłem się przejść, bo przysypiałem na nocce i nie zdążyłem zaciąć :) Większość opisywanych przez Ciebie metod zanętowych na drapieżnika również stosowałem, krew z zanętą smużącą, krew z płatkami owsianymi, gliną, gliną z pociętymi filetami, bułkę tartą z wątrobą i mąką kukurydzianą i wiele innych mieszanek, których już nie pamiętam. Prawda jest taka, że łowienie sumów z brzegu to trochę jak wygrana w totolotka :) Przesiedziane noce mają jednak swój klimat i na pewno jeszcze nie raz je powtórzę.

Co do węgorzy to można je dość często spotkać w okolicach mola harcerskiego, zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Również idąc dalej w zatoczce przed rękawem.

Istnieją teorie, że w przypadku sumów rosówki warto trochę potrzymać w fusach od kawy, aby nabrały siły i były żywsze na haku czy kotwicy.

Z mola harcerskiego kilka razy widziałem, jak panowie na łodziach walczą z wąsatym, sporo sumiarzy również zasiada na łodzi w okolicach wyciągu narciarskiego i wieży. O ile rzeczywiście lin jest przysmakiem suma, tak teraz sum okolice wieży powinien zacząć częściej odwiedzać.

W tym sezonie ja skupię się na pogoni za wąsatym, jednak raczej będzie to metoda spinningowa. Jeżeli nie będzie możliwości popływania to będę nęcił rakietą Spomb, która do tego się idealnie nadaje :) Co prawda taka rakieta kosztuje trochę i ja już zdążyłem jedną urwać, ale pellet, wątrobę czy posiekaną drobnicę można fajnie punktowo podać jak się ma dobrego cela :) Przypon strzałowy powinien jednak rozwiązać problem z urwaniem podczas rzutu. Inne tańsze rakiety raczej nie będą spełniać dobrze swojej roli w tym przypadku.

Piszesz jeszcze o "przeleżałej" krwi. Do końca nie jestem przekonany, aby zgniłą krew czy podroby nęcić łowisko. Wędkarze na ZZ sporo wrzucają przeleżanych na słońcu jelit, wątroby, serc bez efektu (sam między innymi się do nich zaliczałem). To wydaje się być zabójcze dla środowiska. Sporo się mówi o tym, że zapach odgrywa dla suma fundamentalną rolę, jednak druga szkoła sumiarzy twierdzi, że to właśnie ruch żywca, sztucznych przynęt czy rosówek jest najważniejszy. Ja pomimo, że wielkiego doświadczenia nie mam obstawiałbym właśnie za tym drugim. Nauczony doświadczeniem w tym sezonie będę lekko nęcił kulkami, pelletem ewentualnie zamarzniętą świeżą krwią i czesał spinningiem dookoła.
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » wt 07 kwie 2015, 22:11

haczyk pisze:Czy Amura wypuszczamy łaskawie czy traktujemy go jak kombajn wyjadający wszystko innym rybkom?


Kwestia Twojego wyboru. Nie ma obowiązku uśmiercania go, więc ja jeżeli złowię amura go z pewnością wypuszczę. Te rybki potrafią dać wiele frajdy wędkarzowi podczas holu.

haczyk pisze:A z boleniem to dużo go jest? Bo przyznam że był przyłowem na przynęty wybitnie nieboleniowe :)


Jest trochę bolenia. Był nawet łowiony na białe robaki :) Na gumki podczas łowienia z opadu również od czasu do czasu siadał.
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » wt 07 kwie 2015, 22:31

Cięzko mi powiedzieć który - ten betonowy taki, patrząc od brzegu to po prawej stronie za plecami włąsciwie niedaleko jest chyba marina(kajakami stamtąd zazwyczaj wypływają...Kobieta mi podpowiada że od Mariny! Nie do końca obczajam jeszcze nazewnictwo konkretnych punktów brzegowych zalewu :)
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » wt 07 kwie 2015, 22:38

Aha...własnie dostałem za "kobietę"....wiec Moja Aga koffana równiez ma kartę wędkarską(od miesiaca niespełna...juz wędkowała niejedniokrotnie ale dopiero teraz wykuła teorię, zdała, opłaciłem i...już)... i nie zamierza puszczać mnie samego na ryby... :D sie bedzie działo....hehe
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » wt 07 kwie 2015, 23:41

Wracając do nęcenia krwią - skoro nie ma jednoznacznych efektów to ja również zrezygnuję, bo jak piszesz faktycznie na długi czas potrafi zepsuć łowisko dla innych gatunków. Również skupię się na zywej przynęcie i popróbuję z pelletem, ale chyba ruszę w stronę drobnego pelletu wegorzowego w koszyku zamknietym, by powoli rozmywał sie nie zalegajac na dnie - podobnie łapałem kiedyś sumiki karłowate, wabione zapachem i smakiem padlinki krwistej częściej brały na filety rybne na haku niż na same rosówki czy pęczki czerwonych robali- moze po prostu wiecej ich zwabiałem lub bardziej rozbudzałem apetyt tym pelletem....moze tu na suma podziała lub wegorza...a nie zasmrodze zbytnio łowiska :)

Podobne efekty na Firleju miałem z koszykami zamknietymi - tam na fileta z płotki węgorz wchodził, gdzie bez pelletu filet raczej nie działał...stąd wnioskuję, ze pelet wegorzowy ma znaczenie, bo zazwyczaj tylko na rosówki czy pęczki czerwonych robaczków się kusiły...ale co ciekawe, w bliskiej odległosci - dosłownie kilka metrów - inni wędkarze bez zmiany w ilości brań ciagneli nocami duze leszcze na białe robaki w pęczkach i zwykła zanętą w koszyku....czyli leszczom nie przeszkadza chyba zbytnio zapach padliny jaki ma pellet wegorzowy, choć ja nie mialem brań leszczy na moje robaczki czerwone czy rosówki kilka centymetrów od koszyków z pelletem...może 2-3 m odległosci wystarczy, by leszcza odseparować nie wypłoszając go całkowicie?...i jeszcze jedno spostrzeżenie - gdy nie było pelletu również na te pęczki białych robaków wchodziły wegorze. Ale gdy w wodzie był mój pellet to już na białe robaki nikt nie łapał wegorzy tylko same leszcze, a na przynęty przy pellecie nasilały się...próbowałem przewiercać pellet i stosować jak kulki proteinowe z włosem i bezpośrednio na hak - tyknięcia były ale nigdy nie były na tyle silne, by zdecydować się na zacięcie - jakby tylko je szturchały pyskami lub łapały w pysk i prawie natychmiast wypluwały...niestety na Firleju suma można liczyć na sztuki co bardziej z opowieści słyszałem niż z dowodów, więc nie miałem okazji zaobserwować jak działa na nie...może sprawdzi się tutaj?
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » śr 08 kwie 2015, 07:09

haczyk pisze:Wracając do nęcenia krwią - skoro nie ma jednoznacznych efektów to ja również zrezygnuję, bo jak piszesz faktycznie na długi czas potrafi zepsuć łowisko dla innych gatunków. Również skupię się na zywej przynęcie i popróbuję z pelletem, ale chyba ruszę w stronę drobnego pelletu wegorzowego w koszyku zamknietym, by powoli rozmywał sie nie zalegajac na dnie


Co innego jest wrzucać pellet, czy kulki i ze sztucznym zapachem, a co innego zgniłą krew czy podroby, które nie ruszone zalegają tylko na dnie. Zanieczyszczenia na zalewie zemborzyckim i tak jest już dużo. Co do skuteczności świeżej krwi, czy krwi w proszku to trudno jednoznacznie powiedzieć. Są opinie, że powoduje ona zwiększoną agresję u ryb i to nie tylko drapieżnych. Są również opinie doświadczonych wędkarzy, że zupełnie ona nic nie daje. Kto jednak nie próbuje ten nie ma :) Ja od czasu do czasu dodam krew w proszku jako dodatek do zanęty. Mam taką z firmy Traper. Zapewne z prawdziwą krwią łączy go tylko kolor :)
Awatar użytkownika
kocio
Posty: 234
Rejestracja: ndz 22 mar 2015, 17:21

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: kocio » śr 08 kwie 2015, 18:21

No haczyk pojechales normalnie świat wiedzy dzieki pozdrawiam
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » śr 08 kwie 2015, 20:55

hehe...świat wiedzy-to nie tak...szczerze to pisze o tym, bo jeśli w błedzie jestem to liczę że ktoś mnie uświadomi...może złe wnioski wyciagam?...kto wie...jeśli mam rację, to zapewne innym ta wiedza też się przyda, a jeśli źle interpretuję własne spostrzeżenia to Wasze wypowiedzi są sposóbem na weryfikację moich wypocin :):):).

...chyba dużo gadam :)
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » śr 08 kwie 2015, 20:58

Panowie będę pierwszy raz eksperymentował z makaronem. Dzisiaj zrobiłem już małe zakupy. Czy możecie polecić, który będzie najbardziej odpowiedni na wyprawę na ZZ? Czy makaron można wykorzystać na hak do metody? Nie rozleci się podczas ugniatania w koszyku?

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » śr 08 kwie 2015, 21:00

haczyk pisze:...chyba dużo gadam :)


To, że dużo gadasz to akurat dobrze, tym bardziej, że Twoje wypowiedzi zawierają wartość merytoryczną. Takich ludzi nam tutaj trzeba :)
Awatar użytkownika
kocio
Posty: 234
Rejestracja: ndz 22 mar 2015, 17:21

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: kocio » śr 08 kwie 2015, 21:09

Ta zacierka nadaje sie do mleka :D a gwiazdki i kolana na haczyk kiedyś widziałem jak pewien znany wedkarz necil kolankami i składał je na haczyk i wszystko to było zadipowane w smierdziuchu i efekty były .
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » śr 08 kwie 2015, 21:14

Tak więc będę działał z kolankami na pierwszy ogień dipując je w czosnku :D
Awatar użytkownika
kocio
Posty: 234
Rejestracja: ndz 22 mar 2015, 17:21

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: kocio » śr 08 kwie 2015, 21:17

Pamiętaj jeśli mają być na hak to al dente ;)
Awatar użytkownika
Paweł
Administrator
Posty: 2990
Rejestracja: sob 21 mar 2015, 11:19
Lokalizacja: Sklep Wędkarski Lublin, ul.Romera 37/2
Kontaktowanie:

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: Paweł » śr 08 kwie 2015, 21:20

kocio pisze:Pamiętaj jeśli mają być na hak to al dente ;)


Bezglutenowe? :) - http://ekosklep-krakow.pl/sklep/makaron ... bezgluten/
Awatar użytkownika
siwy
Posty: 755
Rejestracja: wt 07 kwie 2015, 19:39
Lokalizacja: Marcin - Lublin LSM

Re: Zalew Zemborzycki Wędkarstwo

Postautor: siwy » śr 08 kwie 2015, 21:33

Przyznam, że może z raz próbowałem na makaron wędkować...ale mój tato(który zaraził mnie wędkarstwem i do dziś woli na ryby niż meczyk w TV) ciągle cos kombinuje jak nie z gwiazdkami to z nitkami. Myślę, ze nie obrazi jak powiem Wam jeden jego przepis, bo sam chętnie znajomym mówi co i jak tworzy.

Więc tak jak koledzy piszą - najlepiej jest gotować na "aldente" - czyli niedogotować - tak tato robi z gwiazdkami, oczywiście również je w trakcie gotowania "doprawia" - najczęściej w lecie rozdrobnioną witaminą B6-(daje kolor i nietypowy aromat, a łapie prawie wszystkie karpiowate), na wiosnę raczej nitki stosuje takie strasznie grube lub tasiemki makaronowe i sam kroi po ugotowaniu w jeszcze węższe i dosłownie nakłuwa na hak jak białe robaki, ale na wiosnę głównie ziele nostrzyka stosuje w trakcie gotowania lub gotowe atraktory sypkie już po ugotowaniu w pudełeczku. czesto z makaronem stosował jednego-dwa duze białe robaki by poza zapachem makaronu skusić te rozespane zimą rybki również ruchem...ale nigdy nie stosował robaków razem ze słodkimi zapachami i smakami...twierdzi że jednak więcej brań jest gdy konsekwentnie linia smakowa jest słodka/owocowa lub mięsna, a nie mieszana...czasem polemizowałem z nim, bo często japońca ciągałem na "kanapki", a na same robale czy groch lub kukurydzę już było gorzej :)
Bądź dobry jak chleb, ale nie daj się zjeść...

Wróć do „Zalew Zemborzycki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości

Sklep wędkarski Lublin